zapiski-tesciowej blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2003

XII

4 komentarzy

Szczupleję, w zamierzeniu, przez cały rok, ale czy w gruncie rzeczy nie wystarczy zrobić sobie głodówkę na trzy tygodnie przed dniem zero? Albo na dwa?

Staś kupił nową suknię także Oleńce. Karta gore. Ja sobie sama uszyłam granatową sukienkę, do tego cienki złocisty płaszczyk.

Powiedzieli:
-Tylko żadnych ozdobników w ceremoni ani góralskich obyczajów!
No to nie. Wobec tego nie będzie też ofiarowania pannie młodej po błogosławieństwie rodziców szkatułek klejnotów rodowych przez babcie, o którym to zwyczaju wspomniała Ania. He he!
Postanawiamy z rodzicami Tomka urządzić SOBIE wieczór kawalerski. W czwórkę.

XI

Brak komentarzy

Są wreszcie butki dla Natalii. Na Szewskiej na wystawie zobaczyliśmy ze Stasiem buty, na widok których powiedział:
-W życiu!
Nazajutrz Natalia zmierzyła je i powiedziała:
-Tylko te!
Znowu musiałam wziąć sprawę w swoje doświadczone ręce i Natalia wymaszerowała z pudełkiem z butami.
Tymi.
Kremowe klapki z ostrymi noskami i wąziutka kokardką z różowej skórzanej sznurówki. Karta płatnicza nabiera cech przegrzania.

Na obiad idziemy do” La Strady” na Stradomiu. Chyba ostatni raz jesteśmy z naszymi dwiema panienkami i jednym kawalerem w restauracji.

16 kwietnia
25 rocznica naszego ślubu. Dzieci urządziły nam wytworną kolację. Nie bardzo mogę uwierzyć, że właściwie jesteśmy dostojnymi jubilatami.
Zadzwoniła ciocia Janka winszując nam święta. Poinformowaliśmy ją o zaręczynach Olgi i Pawła, wraz z uwagą, że większość naszych dzieci udaje się w związki małżeńskie. Wojtuś przysłuchiwał się rozmowie i wtrącił, że on także zamierza się ożenić. Na to ciocia:
- Ale chyba nie musi?!

X

1 komentarz

Obowiązkowe kursy przedmałżeńskie, przedmiot rozpaczy i wielu łez Natalii!!
Tomek ciągle nie ma czasu na nie, pracując często w soboty i niedziele. Wreszcie po wielu konferencjach, próbach i przymiarkach terminu udaje się im złapać jakiś maraton wiedzy małżeńskiej w weekend. Trochę zainteresowani, trochę zdegustowani wreszcie oddychają z ulga, że maja to za sobą. Zainteresowani byli wykładami psychologa, zdegustowani rozważaniami księdza, a zajęcia z planowania rodziny, tzw. „ruletka watykańska” wzbudziły w nich lekkie obrzydzenie.

IX

Brak komentarzy

Kwiecień.
Święta Wielkanocne.
Niespodziewanie w domu, a nie u siostry /niegroźna operacja babci/. Z nagła przygotowane, skromne i spokojne.
Przy śniadaniu rozmowa na temat prezentów: jak najpraktyczniej je dać, jak najpraktyczniej je otrzymać. Moja mama proponuje bardzo rozsądnie, że sprawę rozwiązuje specjalnie utworzone konto bankowe na nazwisko państwa młodych, którego numer należy rozpowszechnić wśród bliższej rodziny.
Któryś z wujków Tomka ofiarował się podarować dyskografię zespołu Pink Floyd, ze względu na wykształcenie Natalii! Tomek wyraził się, że co prawda nie potrzebują tej dyskografii, ale może przyjemniej dostać to, niż jakąś sumę, której się można spodziewać od wujków. Na to babcia Nina z zainteresowaniem:
- A ilu ty masz tych wujków, Tomku?
Sprawa wspólnego konta wkrótce upadła, jako niepraktyczna, wobec projektu zmiany nazwiska panny młodej.

Tomek kupił garnitur. Zaczynam wierzyć, że rzeczywiście się żeni.
Tomek kupuje nawet buty. Natalia telefonuje w panice:
-Mamusiu, czy musi być pięć rzędów dziurek w butach do garnituru i czy mogą być bez wzorków na palcach? Odpowiadam /przez telefon/, że są śliczne i bardzo mi się podobają. Uspokojona kończy rozmowę….

VIII

Brak komentarzy

Zaproszenia.
Odgrażałam się, że użyję fotografii sprzed sześciu lat, gdzie Natalia i Tomek stoją metr od siebie /ręce z tyłu/, w mundurkach harcerskich. Natalia z warkoczem!
Tomek w krótkich spodniach!
Tomek się śmiał i wcale nie był od tego, ale Natalia podniosła krzyk, bo uwierzyła, że to zrobię.
Zaprojektowałam je z przyjemnością, opatrując tekstem takim samym jak nasze zaproszenia ślubne: „ z radością zawiadamiamy, że nasz ślub odbędzie się w kościele u o.o.Domini8kanów…” Potrzebnych było kilka rodzajów, bo też goście zaproszeni są:
- na sam ślub,
- na ślub i przyjęcie dla najbliższych,
- oraz na ślub i imprezę dla młodzieży.
I jeszcze zawiadomienia, że ślub się odbył.
Nieźle się nabiegałam, aby zostały wydrukowane na odpowiednim papierze i aby subtelny rysunek Leonarda da Vinci, którym zaproszenia były ozdobione, wyszedł, jak należy.

Profesor Natalii, otrzymawszy zaproszenie, niezadowolony mruknął:
- Tylko żeby ci synek /Śląsk!/ przed dyplomem dziecka nie zrobił!
- Nie, nie chcę od razu mieć dziecka! – mówi Natalia.
- Co to znaczy „nie chcesz”! Co to znaczy „nie chcesz”! Jeszcze jak chcesz, tylko nie możesz, bo najpierw masz dyplom zagrać!

VII

4 komentarzy

Dzisiaj Wojtuś dał popis. Ja:
- Proszę pościelić swoje łóżko!
On:
-Nie!
Ja:
-Tak!
-Nie!
-Tak!
-Doprawdy, jakaś ty uparta i leniwa, mamo!

Marzec.

Spotkanie organizacyjne z rodzicami Tomka odbyło się bez dzieci, które z Warszawy nadsłuchiwały wieści. Narzeczeni uprzedzili, że będą pod telefonem, gdyby trzeba było coś ustalić. Po paru godzinach lekko zdenerwowani zadzwonili w końcu do Olgi, co się dzieje?
A nic się takiego nie działo. Z zadowoleniem, bo już dawno powinniśmy to zrobić przy takim stażu znajomości przeszliśmy na ty, przy kolejnych butelkach wina powspominaliśmy swoje własne śluby i wesela. Jak zmuszeni byliśmy z różnych względów do robienia na własnym ślubie nie tego i nie tak, jak chcieliśmy.
I wobec tego ustaliliśmy, że niech sobie młodzi dalej robią, co chcą, a my może raczej jeszcze się raz sami spotkamy i może przetestujemy restauracje…

Natalia szuka butów. Muszą być kremowe. Moje rozsądne dziecko nie chce butów jednorazowych i szukamy letnich pantofelków z zamkniętymi palcami. Ale w marcu jeszcze takie się nie wykluły w sklepach.

Spotkanie narzeczonych z księdzem proboszczem z naszej parafii, którego wszyscy lubimy i bardzo cenimy. Ksiądz nie stosuje żadnej taryfy ulgowej z tytułu, że Natalię zna od dziecka oraz, że chodziła do liceum pijarów. Sumiennie ich egzaminuje i poucza na okoliczność małżeństwa.


  • RSS