zapiski-tesciowej blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2003

XXI

1 komentarz

Niedziela.
Popakowali się, wynieśli pudła i torby do samochodu. Dzisiaj są u rodziców Tomka i jadą do domu, do Warszawy, jutro rano. Przystanęliśmy jeszcze w przedpokoju.
Tomek spojrzał na nas, i powiedział:
-Boże, przecież ja wyjeżdżam z Krakowa! Ja tego nigdy nie chciałem!
No kto by chciał!

Poniedziałek.
Wpadli jeszcze rankiem i przynieśli naręcze bukietów, pięknych i oryginalnych. Pomarańczowe i żółte zostały w dużym pokoju, różowe i fioletowe porozstawiała Ola u siebie. „U siebie”, nie „u dziewczyn”, jak dotychczas.
Przeniosłam się z ciuchami do szafy Natalii, swoją oddając Wojtkowi. Panowie mają teraz męski pokój, Olga i ja ubrania trzymamy w jej pokoju.

XX

Brak komentarzy

Kilka osób robiło fotografie. Moja mama zachęcała wszystkich do swobody i bezceremonialności, bo ja i tak na komputerze zrobię z nimi, co zechcę.

W Paese kątem oka spostrzegłam, że przy stoliku przy wejściu siedział niebieskowlosy mężczyzna.

Po przyjęciu dla rodziny przeszliśmy się z Wojtkiem do Krzysztoforów, gdzie już bawiło się młodsze towarzystwo. Nie zostaliśmy tam długo, ciężko było znieść natężenie dźwięku. Stół Kantora stoi, jak stał, ludzik z kartonu, świadek pewnych ekscytujących zdarzeń sprzed wielu laty / o których nie opowiem/, kiedy jako studentka tam bywałam, może jeszcze tkwi między cegłami…
Natalia w sztywnej, przezroczystej, czerwonej sukience -pod spodem czarna na ramiączkach, Tomek w szarej koszuli i spodniach: przebrali się w hotelu na Grodzkiej, w którym później nocowali. Wojtuś został, miał wrócić o 11 eskortowany przez Olgę.
Wzięliśmy taksówkę i do domu.
Z drogi dzwoni Monika. Wiozą ciocię i śmieją się, aż telefon piszczy. Ustalili, że ciocia raczej wolała rękę złamać, niż wdrapywać się na trzecie piętro na nocleg do mojej mamy…

O oznaczonym czasie stanęli w drzwiach Ola i Wojtuś. Jacy podobni do siebie /chyba mają coś wspólnego/! Ola włożyła swoją bordową perukę dla odmiany i pojechała z powrotem.

XIX

Brak komentarzy

Rozejrzałam się dokoła – oprócz mnóstwa ludzi, których nie znam, ale niektórych zaraz poznam. Nauczycielka Natalii wita mnie w gronie teściowych. Popatrzyłam na nią nieprzytomnie –owszem, mam zięcia, ale gdzież jest teściowa?
Nazajutrz na śniadaniu u mojej mamy zaczęto opowiadać stare kawały o teściowych. Śmiałam się ochoczo, a goście jeszcze bardziej, ze mnie, bo nie spostrzegłam, że to już także o mnie.
…Teściowa leży na łożu śmierci, powoli, ale miarowo oddycha, a przy łożu czuwa zięć. Nagle do pokoju wpada mucha, zaczyna sobie fruwać i brzęczeć, teściowa zaczyna wodzić oczami za muchą, na co zięć mówi:
– Niech mamusia się nie rozprasza…

XVIII

2 komentarzy

Przed kościołem mnóstwo ludzi, ustawili się w kolejce, aby powinszować młodej parze. Natalia i Tomek roześmiani, ściskają przyjaciół. Nieletnia rodzina szaleje /Wojtek złapał spojrzenie Natalii i walnął shrekiem: „nie patrz tak na mnie, ja ich nie spraszałem!”/. Babcie eleganckie jak zwykle.
Nieletnia kuzynka znowu rozczarowana – Natalia nie zamierza rzucać bukietem! Jeszcze raz się, biedna, rozczaruje, bo szwagrostwo pojechali na pogotowie z ciocią i będą zmuszeni zaraz po przyjęciu w Paese jechać z nią do Chorzowa. Ominie więc ich wszystkich impreza w Krzysztoforach /obiad dla rodziny i dostojnych gości odbywa się w restauracji, impreza dla młodzieży i gości tańczących- nieco póżniej, w innym lokalu z bufetem. Goraco polecam!/. Instytucja „wierna siostra” w rodzinie funkcjonuje w każdym pokoleniu.
Na pogotowiu Staś, ordynator oddziału ortopedii, otrzymał pochwałę od sanitariusza za fachowy opatrunek.

XVII

Brak komentarzy

Ewangelia była o domu budowanym na skale:

… Każdego więc, kto tych sł6w moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzonyi…

Za młodą parą siedzieli Olga i Paweł, brat Tomka. Olga w płomiennej sukni z płomiennym bukiecikiem od narzeczonego. Pięknie czytała list św. Pawła o miłości.
Czytelniku, przeczytaj to wreszcie raz porządnie:

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów.,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił,
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.
Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu.
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie,
lub jak wiedza, której zabraknie.
Po części bowiem tylko poznajemy,
po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem,
mówiłem jak dziecko,

czułem jak dziecko,
myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem,
wyzbyłem się tego, co dziecięce.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz,
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany,
Tak. więc trwają wiara, nadzieja, miłość -te trzy:
z nich zaś największa jest
miłość.

Natalia siedziała wyprostowana /joga procentuje/, Tomek pochylił się do niej raz i drugi. Później powiedziała mi, że szturchnęła go lekko, aby się wyprostował i natychmiast przywołała się do porządku: Tomek żonaty od 20 sekund i już go strofuje!

Widać było, jak w czwórkę chichrają się, kiedy komuś zadzwoniła komórka. Tomek założył się, że tak się stanie. Co tu ukrywać, nieco rozrabiali. I jeszcze pełno małych, cichych, ciemnych fotografów, uwijających się wszędzie.

XVI

2 komentarzy

Wyraz twarzy Tomka, kiedy ujrzał Natalię w sukni ślubnej, był właściwy, zdecydowanie właściwy. Kiedy już odzyskał mowę, powiedział, że owszem, stanowczo się ożeni.

Staś opatrzył cioci rękę i zabandażował, usztywniając deseczką.

Lało parę godzin, zrobiło się zimno, ale koło południa było jakby jaśniej. Z domu do taksówki narzeczeni przeszli suchą nogą /srebrne parasole na podorędziu, u wiernej siostry/. Po mszy świeciło słońce i życzenia przyjmowali słonecznie.

Ślub był bardzo piękny. Kościół pełen był uśmiechniętych ludzi. Wyszedł młody, brodaty i też uśmiechnięty dominikanin i przeszły do ołtarza nasze dzieci. Natalia wyglądała jak zjawisko, szczupluteńka i delikatna w tej swojej sukni. Tomek jak zwykle, męski i przystojny. Ceremonia płynęła spokojnie i pogodnie, Bach im towarzyszył równiutko.

XV

2 komentarzy

Sobota, dalej.
Przybyła Marta ze swoim Jarkiem. Studiuje grafikę, przedtem uczyła się charakteryzacji. Kiedyś ucharakteryzowała kogoś na gołębia, ale nie zgodziła się na takie eksperymenty z okazji ślubu. Zrobiła Natalii subtelny makijaż. Jarek powiedział:
- Jak tu spokojnie! Żadnego rozgardiaszu, cicho…

Przyjechał szwagier z córką, przywieźli mojego stryja z żoną i ciocię Jankę, mocno starszych państwa. Witamy ich stojąc w drzwiach. Natalia już kończy toaletę.
Ciocia Janka przyszła za chwilę, ze złamaną właśnie ręką.
Przewróciła się wychodząc z samochodu.

XIV

Brak komentarzy

Sobota.
Nieletnia kuzynka przez cały tydzień codziennie studiowała prognozy pogody.
Tydzień zaczął się piękną pogodą, która paskudniała z dnia na dzień, aż do soboty. W sobotę obudziła nas ulewa. Zamknęło to marzenie o gałązce magnolii zamiast bukietu ślubnego, wszystkie magnolie w okolicy zbrązowiały na amen. Pojechaliśmy o świcie na giełdę kwiatów, skąd przywieźliśmy kremowy storczyk z różowymi żyłkami i na wszelki wypadek naręcze ciemnoróżowych lilii. Pachnie w całym mieszkaniu.

Nie mogę założyć soczewek.

Zdążyłam szybko skoczyć do fryzjera. Obok mnie siedział mężczyzna w czerni z jaskrawoniebieską farbą na włosach.

Olga przez ten czas miała znaleźć buty /nie przeszkadzała jej wizja zielonych, sznurowanych półbutów do zwiewnej, czerwono-pomarańczowej, półprzezroczystej sukni/.

Marynarka kupiona.
Soczewki uprzejmie założyła mi pani doktor w Geancie.

XIII

2 komentarzy

No dobrze, niech będzie, co aktualne:
właśnie wróciłam ze ślubu i wesela chrześniaka Stasia. Byłam naturalnie sama,reprezentując nasze małżeństwo. Mój mąż, zresztą chcąc nie chcąc, znowu wybrał dyżur na swoim oddziale.Co było robić-machnęłam kopię Fra Angelico na prezent, młodego umieściłam u babci i pojechałam.
Jako dojrzała juz teściowa,ze zrozumieniem, a nawet z pewną nostalgią przyglądałam się, jak oto powiększa się grono teściowych i teściów.Doszło do tego na wschodnich rubieżach Polski, w pięknym drewnianym kościółku na wzgórzu,oświetlonym popołudniowym jesiennym słońcem.Sprawcy tego wydarzenia, jak to nowożeńcy:przejęci, uśmiechnieci i oczywiście zawsze wydają się za młodzi… Panna młoda prześliczna, na pana młodego i tak patrzą tylko rodzice /i ewentualnie poprzednia narzeczona/. Ślub dawał sędziwy ksiądz z najbliższej rodziny-wszystko jak z Makuszyńskiego! Zwłaszcza że ludzie ze wschodu kraju zwykle naprawdę wyróżniają się sympatycznymi cechami.
Tak więc po ceremoni wszystkim w rodzinach przybyła jeszcze jedna rola społeczna. Terminy: teść, szwagier, zięć,świekra,synowa i inne zajaśniały nad głowami i wzbudzały lekki popłoch.

Przyjemnie było.

Natalio /patrz komentarz/, corsa juz oćwiczona,spływa krwią.

I wracam do wspomnień:

Piątek, tuż przed.

W piątek wszystko było gotowe. Postanowiłam tylko zmienić mankiet rękawów u swojego płaszcza, obszyć materiałem, wszyć i natychmiast wypruć po sprawdzeniu efektu poduszki w sukience Olgi, i trzeba było naprawić halkę Natalii, którą Wojtek koniecznie musiał wypróbować na sobie.

Zapomniałam kupić Wojtkowi marynarkę.

Zasnęłam późno.
W środku nocy obudziło mnie dziecko z kołderką wędrujące do nas do łóżka. Posunęłam się jak zwykle robiąc Wojtusiowi miejsce.
Ale to była – Natalia…
Ostatnią noc przed ślubem nasza córeczka przespała z rodzicami i z misiem…


  • RSS