zapiski-tesciowej blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2003

XXXII

Brak komentarzy

Tomek już kilka razy próbował spowodować przejęcie rachunków za telefon Natalii na swoje konto. Wymaga to obecności w biurze Plusa i jego, i Stasia. Jest to trudno osiągalne, ale w końcu okazało się możliwe. Spędzili tam sporo czasu, po czym wrócili w wybornych humorach. Staś scedował wreszcie na rzecz Tomka nie tylko córkę, ale i jej telefon. Udało się im w związku z tym wreszcie ustalić sposób zwracania się do siebie: cedent i cedentariusz.

XXXI

Brak komentarzy

Staś zadzwonił do swojego starego przyjaciela Zbyszka A. – tego, który zbiegiem okoliczności ożenił się tego samego dnia, co on, a na dodatek przypadkowo spotkaliśmy się w podróży poślubnej w Budapeszcie. Teraz Zbyszek, poważny przedsiębiorca, swoje 50 urodziny obiecał urządzić w McDonaldzie.
Oplotkowywali swoje córki.
Zbyszek stwierdził melancholijnie, że córki wychodząc za mąż /czytaj: opuszczając ojców/ po prostu zamieniają sobie mężczyzn na młodszych…

XXX

3 komentarzy

Staś wracając z wakacji zawadził o Warszawę i był przyjęty przez Natalię i Tomka serdecznie i solennie. Wrócił bardzo zadowolony, obszernie opowiadając o ich gościnności.
Wojtek został u nich kilka dni. Ku mojemu zdumieniu objawił się jako nie sprawiający kłopotów brat i szwagier. W dodatku zagrał sobie w reklamówce MTV, zaprotegowany przez Tomka. Na filmiku lata zygzakiem po schodach w tle.
Podobno wzroku nie spuszczał z jakiejś tamtejszej gwiazdki, Pauliny Jaskólskiej.
Potem pooglądał sobie jej zdjęcia na stronie „Playboya”.
I tak mój jedenastoletni niespełna syn otarł się o goły wielki świat.

XXIX

1 komentarz

Przyjaciółka Oli wychodzi za mąż.
Robi to z rozbudowanym ceremoniałem, czerpiąc wzory stąd i z inąd, a zwłaszcza z inąd. Olga, która nie znosi zamieszania wokół swojej osoby i nienawidzi wystawiania swoich uczuć na użytek publiczny wbrew swojej woli, już cierpnie na myśl, że może być przez okoliczności do tego zmuszona.

Ja tam sugeruję ceremoniał sielsko-swojski, plener, babie lato lub kaczeńce na łące, zależy od pory roku, ciepła szynka na desce na lnianym obrusie, bochny chleba, smalec, stosy warzyw i owoców, nogi w strumyku, te rzeczy.
Olga strzyże uchem.
Twierdzi, że woli bal wampirów. I że może przy okazji kogoś da się zagryźć.

XXVIII

Brak komentarzy

Lipiec.
Ania bardzo ciężko choruje. Natalia i Tomek codziennie spędzają z nią w szpitalu kilka godzin. Zrezygnowali z wakacji, bojąc się wyjeżdżać gdzieś dalej. Zamierzają tylko spotkać się ze Stasiem i Wojtkiem na kilka dni,nad morzem, gdzieś na trasie ich wyprawy rowerowej.

XXVII

4 komentarzy

Wysłałam w jakiejś sprawie maila do Tomka i podpisałam się „mama”.
Po namyśle dodałam do tej mamy „ B” /Beata/. W tej samej chwili uprzytomniłam sobie, że Ania jest dla Tomka „mamą A”.
A ja -” mamą B”.
No i tak powinno być.

XXVI

6 komentarzy

Paweł kupił Oldze chomika. Widzę, że koniecznie muszą mieć jakieś wspólne żyjątko. Mieli już wspólną rybkę, która zresztą skończyła tragicznie. Oświadczyłam kategorycznie, że nie będę się absolutnie zajmować żadnym ich żyjątkiem, kiedy oni będą sobie fruwać po świecie.

Olga obroniła pracę magisterską /”Elektroniczne źródła informacji genealogicznej”/ i jest już ze swoim chomikiem na „magister”. Pojechała do Warszawy, prosto z całonocnej imprezy. Robi z siostrą zakupy odzieżowe na nową, niestudencką drogę życia.
Chomik szaleje. Idę podać mu trochę sałaty, musi przecież zjeść coś świeżego. Marne prognozy na przyszłość. Obawiam się, że w ogóle nie mam charakteru.

XXV

Brak komentarzy

Dalszy ciąg pamiętnika, nie bójmy się tego słowa, teściowej

Czerwiec.
Paweł, skończywszy studia, porozsyłał po pracodawcach swoje CV. Szybko dosyć, przeegzaminowany z sukcesem, otrzymał propozycje stałej pracy. Ucieszyliśmy się, mając na względzie frustrującą dla niego sytuację, gdyby zaczął się błąkać bez zajęcia /robi zresztą drugi fakultet na Akademii Papieskiej – dziennikarstwo/.

A tu Ola, tajemnicza i z wypiekami, nie bacząc, że ojciec na skutek przegrzanej karty kredytowej surowo wstrzymał wydatki, napomyka, że kto wie, kto wie, może już wkrótce…
Stasiowi wspomniałam więc, że może będzie trzeba wkrótce wydać następną córkę, na co on z wyraźną urazą:
- Ty, tobyś tylko wydawała i wydawała!

XXIV

1 komentarz

Staś w porywie szaleństwa kupił drukarkę. Porządną, jak na nasze potrzeby. Wydrukowałam nasze zdjęcia ślubne, które kiedyś były tylko na przezroczach i przeszły różne koleje losu, zanim znalazły się w komputerze, oczyszczone z paprochów i reszty szlachetnej patyny wieków. Mam je wreszcie, po 25 latach.

XXIII

5 komentarzy

Dzieci odwiedziły nas po powrocie z Berlina. Natalia zadzwoniła, że wpadną za godzinkę, wobec tego zaczęłam ogarniać nieco mieszkanie. Wreszcie dzwonek, otwieram – a oni w śmiech /i ja też/. Nawet nie musieli pytać: „Mamusia sprząta, czy odlatuje?” A tak się pilnowałam, żeby zdążyć odłożyć miotłę!

Tomek jeszcze nie odważył się powiedzieć do mnie „mamo”. Jedynie przywołując przez telefon swojego ojca, powiedział o mnie, że „mama czeka”. Piotr i Ania kazali Natalii mówić sobie po imieniu, ale też pewnie będą słyszeć jakiś czas formy pośrednie i wykrętne. Ja nic bym nie miała przeciwko zwrotowi przez „ty”, ale chyba nikt sobie nie wyobraża, że przy patriarchalnych manierach Stasia Tomek odważyłby się na nazwanie go po imieniu.
Olga twierdzi, że podziwia mnie za to, że JA to robię…


  • RSS