zapiski-tesciowej blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2004

XC

10 komentarzy

Moje najmłodsze dziecko zażyczyło sobie już dawno przyjecia dla kolegow i koleżanek z klasy, i przez całe dwa miesiące żyło planowaniem i przygotowaniami. Zbierało także doświadczenia imprezując obficie. Zdrowo myśląca młodzież czem prędzej urządzała przyjęcia, aby zdążyć przed zapowiadaną od dawna generalną wywiadówką dla rodziców szóstoklasistów, kończących właśnie podstawówkę. Instynkt dzieci nie zawódł: co nieszczęśni rodzice na tej wywiadówce usłyszeli, to ich.

No więc niedawno Wojtek miał u siebie 17 osób.
Wcześniej kazałam przeprosić sąsiadów za hałasy i słusznie, bo hałasu takiego w życiu swoim nie słyszałam w tym mieszkaniu. Przekrzykiwali się tak, ze nawet muzyki zapomnieli włączyć, a ja im przecie nie przypominałam… Pracy przy tym wszystkim wiele nie miałam – wszystko musiało być takie, jak u wszystkich. Ostatecznie w tym wieku indywidualność się jeszcze nie liczy. Musiałam zamówić pizzę, bo odgrzewana mrożona, a tym bardziej robiona w domu, to straszny obciach, i dziecko nie mogłoby się potem w szkole pokazać. Organizacja zajęć dla dzieci nie wchodzila w grę, bo ja miałam być niewidoczna i Wojtek sam musiał dawać sobie z wszystkim radę.
Ale na wszelki wypadek przepędzić się z domu się nie dałam. Wojtek bowiem niedawno opowiadał z zapałem, jak to, aby wykupić jakiś fant na ostatniej imprezie, Karina musiała – no, zgadnijcie. Może zaszczekać pod stołem? Może przeskakać pokój dookoła na jednej nodze?
Nie, nie!
Musiała, i zrobiła to chętnie, zdjąć bluzkę i pomachac nią nad głową… Pozwoliły jej odwrócić się do ściany, kochane dziateczki. Wojtek dla uspokojenia mnie dodał, że miała coś tam pod spodem.
Hm.
Zmarnowałam sobie młodość.

LXXXIX

4 komentarzy

Staś coś naburmuszony jak nieszczęście.
Uwielbia dramatyczne inscenizacje.
Ola wpada na pomysł i puszcza Moniuszkę, arię Miecznika (akt II scena 2):
„Kto z mych dziewek serce której w cnych afektów wplącze nić, by uwieńczyć swe konkury musi dzielnym człekiem być
…itd, itd…
…kto nie przyjdzie w sercu taki,kto za fraczek oddał pas, w domu tym na koperczaki nadaremnie traci czas!”

Niewątpliwie kandydaci musieli być wyjątkowo dzielni i dobrej myśli, przy takim ojcu dziewek.

Dobrze, że matka cicha i łagodna, i miętkiego sumienia.

Staś jakoś się rozburmuszył, przeczytawszy:
„w partyturze w tym miejscu znajduje się znamienny zapis w didaskaliach:
Po skończonym śpiewie córki obsypują ojca pieszczotami”.

LXXXVIII

Brak komentarzy

Kupiliśmy wino na przyjęcie /cha, cha, niechcący napisało mi się „upiliśmy”/.

LXXXVII

4 komentarzy

Panowie kupują krawaty…

Staś i Paweł weszli do sklepu „Kael” i ledwo pani otworzyła usta, Staś wyraził się:
-Tylko proszę mi w niczym nie pomagać! Chcemy po prostu kupić krawat…

Mąż mój dostaje szału, oczywiście we własny, dystyngowany sposób, kiedy sprzedawczynie pytają, w czym mogą mu pomóc. Odpowiada wtedy z teatralnym wzburzeniem, że jeszcze nie potrzebuje pomocy.

Ja w takich wypadkach odzywam się /wzorem Kayach/:
-Może… finansowo?

Kupili krawat w paski – Paweł nie chciał typowego ślubnego.
Potem udali się do Botaniki na herbatę i luźną męską pogawędkę.

LXXXVI

5 komentarzy

Staś, ile razy Ola zaczyna panikować na temat wyjścia za mąż, surowo się odzywa:

- Oleńko, nigdzie nie musisz wychodzić!

LXXXV

2 komentarzy

Są wreszcie buty, białe, na obcasie. Olga chciała być przekonana, że ma je kupić, i zadzwoniła do siostry po akceptację. Historia się powtarza…
Ola bardzo ładnie w nich wygląda. Uczy się w nich chodzić – jak większość dzisiejszych młodych dam stawia stopy dziarsko, z obcasa.

Sukienka jest już skrojona i będzie szyta w pokoju Oli, bo u nas rozłożone malowanie obrazu. Ksiądz Jerzy zamówił go już miesiąc temu /kopia „Ecce Homo” Adama Chmielowskiego/, ale ja najlepiej pracuję w stresie i przerażeniu.

Szok i przerażenie, tak…

Mniemam, że suknia tak powstała także będzie udana.

Uszyłam zresztą w rodzinie kilka sukien ślubnych, wszystkie panny młode są szczęśliwe i wcale nie szły do ślubu gołe.

LXXXIV

3 komentarzy

Natalia natomiast zachowuje się jak starsza siostra. Ja zresztą także czekałam na nią, aby kupić materiał na przezroczysty płaszczyk Oli. Trafiłyśmy na ładną organzę, a potem Natalia zaordynowała dżety wsypane w podwójne fragmenty płaszczyka, gdzie będą dyskretnie połyskiwać.

„Niczym karp”, skonstatowała panna młoda.

Potem Olga asystowała przy naszych rozważaniach, myśląc o czym innym, a wkrótce i tak sobie poszła.

LXXXIII

2 komentarzy

Olga wymusiła na Pawle pisemne oświadczenie, że nie będzie się denerwował w dniu ślubu. Tak oto chojrakował na widok paniki Oli:

„Ja, …, pełen władz umysłowych, na trzeżwo, w obliczu …, oświadczam, że w dniu ślubu … nie będę spanikowany, ani półprzytomny i nie będę wymagał pomocy lekarza ani psychoterapeuty Agatki /przyjaciółki Oli/”

Ktoś musi byc spokojny, by panikować mógł ktoś.

LXXXII

8 komentarzy

Jest już mieszkanie. Paweł spotkał dawną drużynową z harcerstwa, która szukała kogoś znajomego do wynajęcia mieszkania czekającego, aż jej córka dorośnie do niego. Na ulicy Felicjanek, na czwartym piętrze bez windy, pełna romantyczność. Olga wczoraj wróciła z błyskiem w oku, lekko nieprzytomna i z zachwytami na temat widoku z okna.

widok.jpg
Ale i reszta realiów wygląda przyjemnie. Jest tak zadowolona, że zaczęłam się martwić, że wynajęte może być tylko na rok.

Nie do przeoczenia jest ich zadowolenie z faktu, że czwarte, wysokie piętro niełatwe jest do pokonania dla sędziwych rodziców.

LXXXI

6 komentarzy

Na Święta:
Odnowy wiary, odnowy nadziei, odnowy miłości! W ogóle – do remontu!
Pierwsza zacznę.


  • RSS