zapiski-tesciowej blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2004

CX

11 komentarzy

Kręci mi się w głowie od nagle uzyskanej przestrzeni /szesnaście metrów/ po ostatecznym wyprowadzeniu się Oli.
Rzeczy moje z szafy wiszą na stojaku skręconym z byle czego. Na wieszaku w szafie zajmowały sześćdziesiąt cm, na stojaku – metr osiemdziesiąt, budząc refleksję o ściśliwości ubrań.
Przezroczysty płaszczyk Oli dołączony został do szalonych firanek, pozostawionych przez nią. Teraz także robi za firankę i dobrze się ma.
Kupujemy wkrótce trzydrzwiową szafę, którą ja polecam ludziom z firmy skręcić jako dwie oddzielne. Usłyszałam wymówione z pobłażaniem „nie da się”. Musiałam młodzieńców obśmiać na temat ich schematycznego myślenia i ciasnoty raz na zawsze ustalonych horyzontów…
No i skręcili i ustawili według moich wskazówek dwie.
Ulitowałam się nad młodością i nie wyjaśniłam im, że nie mnie imponować określeniami „przelotka” czy „długość trzpienia”, bo ja takie szafy, bywa, projektuję.

Lustro ze środkowej części trzeba zamontować gdzieś na ścianie, abym się odważnie w nim przeglądała i wyciągała wnioski. Co ja zrobię, że tak dobrze gotuję…

Staś zajmuje jedną z szaf, bardzo zadowolony.
Wstawiamy odnowioną biblioteczkę z pokoju Wojtka / książki i papiery także okazują się być mocno ściśliwe/, i Staś zapełnia ją swoimi medycznymi książkami, jeszcze bardziej zadowolony.

Powinna być, moim zdaniem, w wolnym pokoju urządzona wreszcie sypialnia dla nas na nową drogę życia, ale mąż mój w zadumie zapytał, czy już zawsze będzie miał swoje rzeczy w kącie za drzwiami? I tak powstaje „pokój do pracy”.

Ja też pytam w zadumie, czy nam może małżeńska sypialnia ma być niepotrzebna?

CIX

14 komentarzy

Koncert dyplomowy Natalii.

Ciocia Janka bohatersko przełamała złą passę, udając się na niego / drugie piętro w gmachu AM/ i nie łamiąc sobie niczego. Powstała w związku z tym zuchwała myśl o uczestnictwie na ewentualnym ślubie Wojtka…

Koncert doskonały, świetnie oceniony.

No dobrze, Natalio, napiszę to, bo inaczej i tak mi to wytkniesz w komentarzach:
Owszem, wydrukowałam wykwintny program.
Owszem, starannie.
Tak, wiem, co było na odwrocie / bo wzięłam kartki nie z tego pudełka/.
Przepisy z mojej osobistej książki kucharskiej.

Wiesz przecież, że jestem człowiekiem renesansu.
A przynajmniej, jak Leonardo, jestem leworęczna.

CVIII

1 komentarz

Tydzień po

Wyprowadzają się, każde ze swojego rodzinnego domu. Staś na szczęście na dyżurze, nie widzi, co się w domu dzieje.
Tomek i Natalia z Wojtkiem pomagają przenosić rzeczy. Wujostwo podrzucili im swój samochód do dyspozycji.
Wojtek rozważa wyższość analfabetyzmu nad rozwiniętym czytelnictwem w związku z ilością książek do przenoszenia na czwarte piętro bez windy, stare budownictwo.
Paweł zarzeka się, że następne mieszkanie będzie na parterze. Wtedy będzie książki znosił jeszcze tylko w dół.
Tomek przebąkuje o opalaniu pomieszczenia książkami…

CVII

10 komentarzy

Robimy bankowy rachunek sumienia. Oj…

CVI

2 komentarzy

c.d.

Podaję na kolację pierogi.
Czymże bowiem jeszcze matka ucieszyć może córkę i zięcia, po ślubie, weselu i nocy poślubnej? Cóż jej pozostaje?

Przychodzą też państwo A.- Natalia i Tomek, którzy obchodzą swoją pierwszą rocznicę ślubu.
I nastepują drobne prezenty dla tych, co zaczęli drugi rok, oraz dla tych, co zaczęli drugi dzień małżeństwa.
Rocznica i dnica, wg Stasia.

Oglądamy pierwsze fotografie, które zrobił Tomek.
Moja ulubiona ślubna fotografia zbiorowa: Mama Pawła w centrum, ze sporym bukietem frezji z samochodu, pan młody wysoki, więc wygląda gdzieś z tyłu zza głów, a Oleńka całkiem z boku – przytulona do babci Hali…

Otwieramy potem dziadkową naleweczkę, po której natychmiast zasypiam.
A dzieci w drogę…

CV

8 komentarzy

Nazajutrz.

Leje od rana.
W południe Staś i Paweł regulują w hotelu należności.

Wieczorem wizyta świeżych państwa M. u nas, po wizycie w rodzinnym domu Pawła. Oglądali właśnie prezenty, przechowane tam do czasu przeprowadzki.

Spoglądamy z przyjemnością na Pawła.
Paweł… odkrywa nową jakość. Z entuzjazmem próbuje określić różnicę między sytuacją, kiedy miał przy sobie dziewczynę, a sytuacją, kiedy u boku jest – żona…Co sakrament, to sakrament, konstatuje zadowolony.
Mości się w roli męża.
„NASZE ŻONY!” mówi do teścia z upodobaniem.

CIV

7 komentarzy

c.d.

… Goście jedzą o wiele mniej, niż się wydaje gospodarzom. Zwłaszcza deserów jakby za dużo, ale uwaga! Spora taca z serami przy barku cieszy się powodzeniem. Rzecz godna polecenia.

… Dobrze też funkcjonuje nieco cichszy kąt, gdzie muzyka jest przytłumiona. Jest to hol hotelu z kanapami i fotelami, oddzielony szklaną ścianą, ktora nie izoluje całkiem gości, chcących porazmawiać.

…Miło jest też odpocząć od hałasu i zrobić sobie spacer po plantach i uliczkach.
Igram z myślą, czy nie mogłabym niezauważona skoczyć do kina?
Zgadnijcie, czy lubię tańczyć…

…Telefon od babci Niny, która właśnie wybyła sobie do Francji. Ekscentryczna babcia miała ciekawsze zajęcia, niż ślub wnuczki /ale obdarowała hojnie/.

…Apartament jako prezent dla państwa młodych od hotelu, miał być słodką tajemnicą – ale nie był, i goście go zwiedzali, łypiąc oczywiście na małżeńskie, legalne już łoże…

…Tańce i zabawy z rzucaniem bukietu i tak dalej…

Hm, obawiam się, że sporo spraw nie idzie tak, jak chciało moje spłoszone dziecko.
Dobrze, że chociaż pan młody ten, co trzeba.

CIII

15 komentarzy

Uwaga, dodatek krawiecki.

Suknia była jedwabna,jasnoszara /Ola ma piękną białą cerę, którą zawsze chroni przed słońcem, i szary kolor lepiej ją eksponuje/, matowa, w kwiatowy rzucik- błyszczący. Na to przezroczysty płaszczyk z organzy, z kapturem, z przodu krótszy, z tyłu z trenem.W podwójnych obszyciach z przodu, na rękawach i kapturze wsypane perłowe i srebrne dżety.
Amarylis w garści przewiazany był wstążką z tejże organzy.

11.png 12.png

Po wyjściu z kościoła Olga opuściła płaszczyk z ramion, nie wyciągając rąk z rękawów, bo taki nagle poczuła imperatyw, co dało dobry efekt nieokreślonej formy stroju.Oraz wydłużenia sylwetki, proszę okrągłych Pań!
I tyle.

CII

4 komentarzy

c.d.

…Szalona ballada /tajemnice przeszłości/ na przywitanie, po staropolskim toaście Stasia „kochajmy się”. Staś, słynący z wyrafinowanych toastów, na ślubach córeczek milkliwy bywa…

…Dwaj czternastoletni dżentelmeni z powagą i szklaneczkami coca-coli w rękach godnie przechadzali się, przysiadając czasem w klubowych fotelach w holu i opędzali się ze znudzeniem od nieletniego kuzyna, brata panny młodej.
Rośnie nowe pokolenie mężczyzn, którzy wiedzą, który guzik marynarki należy mieć rozpięty.

…Komplementujemy nawzajem swoje toalety.
Pod wieczór niektóre panie się przebierają. Co jest? Ale obciach, a ja w tym samym żakiecie…hi hi!

…Tort weselny, wspaniały, jeśli chodzi o treść i o formę, wykonała Marzena, siostra Pawła. Jak zwykle, instytucja wiernej siostry…Piętrowy, ozdobiony białymi kwiatami i liśćmi oraz rzuconymi gdzieniegdzie z fantazją zielonymi kuleczkami.
Któraś ze starszych pań spytała cichutko:
- Co to jest, to zielone? Czy to jest jadalne?
Na to wuj panny młodej, Kazik, z całą uprzejmością:
- Oczywiście, że jadalne! Jesteśmy przecież w restauracji francuskiej i to są –ŻABIE OCZKA!

CI

18 komentarzy

1.png 2.png
3.png 4.png
5.png 6.png
9.png 7.png
8.png 10.png


  • RSS