zapiski-tesciowej blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2004

CXXVI

16 komentarzy

Wojtek wpada do domu:
- No i co? Zdała Olga ten test?

No zdała.
Test ciążowy, jakby się ktoś pytał.

CXXV

36 komentarzy

ola pa na blog.jpg

Otworzyło się im, uśmiechniętym.
Powiedziało:
- Coście tacy jacyś…niezależni?
Pojechało się po męża i przywiozło się go.
Podało obiad.
Chciało się zrobić herbatę.
I usłyszało się.
Puszka herbaty wyleciała z rąk.
Uściskało się ich, jak nigdy.
Trochę się pośmiało, trochę popłakało.
Rozlało się herbatę na stół.
Siedziało się cicho.
Wieczorem, przed snem, podziękowało się.

Tak, tak, nie mylicie się.
Moja córka będzie miała dziecko.

CXXIV

7 komentarzy

Sms od Natalii, z samochodu:
„Włączcie szybko radio, idzie ten wywiad”
Słuchamy.

Służba zdrowia.
Szkoda czasu i nerwów, jak powiadają w Krakowie.
Agresja, zazdrość, zjadliwość, tendencyjne pytania, przerywanie, niedopuszczanie do głosu, podsumowanie nie mające nic wspólnego z wypowiedziami lekarzy.
Dziennikarz tryumfuje, szalenie z siebie zadowolony.

Sms mój:
„Przydało by się chyba coś mu urwać?”
Sms Natalii:
„Tak! OBA!”

CXXIII

8 komentarzy

Miałam ci ja niedawno swoją imprezę imieninową…
Fotogenicznie było.
imieniny beatki.jpg

CXXII

7 komentarzy

W związku z komentarzami do poprzedniej notatki
zwracam uwagę,
że wobec mojego uprawianego zawodu,
wszelkie uwagi o jeleniach na rykowisku
stają się
aluzjami

CXXI

10 komentarzy

c.d.
Natalia i ja powędrowałyśmy przez Halę Gąsienicową i przełęcz Liliowe na Kasprowy. Biedny Tomek nie mógł już dreptać tak powoli jak ja, Staś chciał się wykazać, więc poluźniłyśmy panom cugle. Zezwoliłyśmy im skoczyć w bok i zerknąć na Czarny Staw, co ze skrywaną ulgą uczynili.
Szłyśmy więc gawędząc mile, udając jedna przed drugą, że nie słyszymy tego dziwnego pomruku? porykiwania? które odezwało się raz i drugi, wcale nie z oddali…
Kiedy już trudno było dalej udawać, próbowałyśmy nasze obawy przyklepać, uspokajając się, że to z pewnością jacyś dowcipni turyści tak niemiło, naprawdę niemiło sobie żartują. Natalia zresztą już nie ukrywała, że w to nie wierzy. Przez jakiś czas porykiwania nie było słychać, i odsunęłyśmy od siebie myśli o niedźwiedziu, ale wkrótce usłyszałyśmy te odgłosy znowu, i to z przeciwnej strony.
Dwa?
Tymczasem zrobiło się jakoś mało ludzi, właściwie nie ma nikogo.
I na co nam telefony?
Co z tego, że widzimy maleńkie postacie Stasia i Tomka daleko na dole, na ścieżce obok stawu, kilometr w prostej linii od nas?
W dodatku weszłyśmy na ostre podejście pod samą przełęcz. Byłoby raczej trudno „…w razie spotkania niedźwiedzia oddalić się spokojnie…”. Spokojnie to mogłyśmy się raczej poturlać w dół, bo iść w bok się nie dało, a pod taką górę to od niedźwiedzia trudno się w ogóle oddalić…
Wspinałyśmy się więc dalej, powiedzieć: z duszą na ramieniu – to naprawdę za mało.

Kiedy spotkaliśmy się na Kasprowym, przy kolejce, zostałyśmy wyprzytulane niedowierzająco. Oraz z pobłażaniem pochwalone za dzielność.
Ale panowie postanowili jeszcze zejść do Kuźnic /my wolałyśmy zjechać/ i zawadzili o Gąsienicową.
I wtedy usłyszeli te odgłosy osobiście.

Dlatego właśnie, kiedy Ty ciężko pracujesz, zostały kupione te śliczne klapeczki, właściwie wcale mi niepotrzebne, i ta kolejna sukienka z dzianiny, i znowu buciki, kochany Stasiu.

Żebyś się mógł wyzbyć tego okropnego, z pewnością Cię dręczącego poczucia winy.

CXX

18 komentarzy

Uwaga:
Dobra teściowa, molestowana wytrwale, nie powinna aż tak długo dać się prosić. Zwłaszcza, kiedy znalazła wreszcie przelicznik cyfr arabskich na rzymskie.

Już po raz drugi zaprosił nas Tomek na swoje niedawne imieniny i wywiózł do Zakopanego. Mieszkaliśmy w przepięknej willi Ornak, umeblowanej ze smakiem. Dom inteligenta w Zakopanem, ot co. Wieczorem jadaliśmy w Bąkowej Zohylinie, z niezrównaną kuchnią i dobrym zespołem góralskim. Zarezerwował też najlepszą pogodę na weekend, nawet z mżawką na koniec, aby nie żal było wyjeżdżać…
Całe dwa dni spędziliśmy w górach. Jeszcze Wam o tym opowiem.

Tomek zarządził, że tak właśnie będzie świętował imieniny co roku.
Tatry.jpg
Ta z kijkami, to ja, w drodze na Kasprowy.

Możecie zwracać się do mnie per „kozica”.


  • RSS