zapiski-tesciowej blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2005

CXCXI

19 komentarzy

Antoś, muzyk, nasz przyjaciel, przyszedł do nas na kolację – we fraku.
Głupio mu było i tłumaczył się, zażenowany:
- Przepraszam, ale idę prosto z roboty!

CXCX

33 komentarzy

Czytamy przy jedzeniu.
Jeśli jemy samotnie, oczywiście.

Mój ojciec wracał do domu później, jadł z nosem w książce. Nic dziwnego, że siostra i ja robiłyśmy to samo. Dobra ksiązka to była właściwa przyprawa jedzenia! Tyle, że kiedy skończyło się jeść, wcale nie kończyło się czytać. Ręka sama szukała czegoś do włożenia do ust.

Po powrotach rodziców z wywiadówek zwykle brzmiał wyrok: zakaz czytania przez miesiąc!
Cóż było robić, przy jedzeniu czytałam podręczniki. Najpierw wypisy z literatury, potem książki do historii i geografii, potem następne…
Ileż można było czytać podręczniki!
Oceny ulegały automatycznie poprawie. Brzuszek się spłaszczał.
Kara była dobra dla mnie.

W studenckich czasach jadało się byle co, książki ledwo się otworzyło, bułka się kończyła. Czytało się więc przy herbacie czy kawie w kawiarni empiku w podziemiach Teatru Starego.
Figurę miałam nienaganną.

Moje czytelnictwo książek przy jedzenia prawie zanikło podczas dorosłego narzeczeństwa ze Stasiem, kiedy posiłki jadaliśmy czytając – w swoich oczach. Czytałam natomiast pilnie w pociągach / mieszkaliśmy w innych miastach/ książki- rarytasy, prezenty na drogę od troskliwego narzeczonego, otrzymywane wraz z drażetkami kokosowymi, też rarytasem wtedy.
Potem jadłam nikłe posiłki czytając w chwilach, chwileczkach między zajmowaniem się niemowlętami.
Potem już czytałam panienkom, więc nie jadłam. Niestety, Ola czytała już jako czteroletnia dziewczynka, Natalia miała pięć lat, gdy samodzielnie umiała czytać.
Czytałam więc i jadłam. A czytam ja sporo.
Jeszcze po kilkunastu latach przerwa w jedzeniu z lekturą na podchowanie jeszcze jednego dziecka.
Pewnego razu zastałam pięcioletniego Wojtusia pod świąteczną choinką, pochłoniętego lekturą o utylizacji śmieci.
Mogłam wrócić do ulubionego zajęcia.
Skutki były oczywiste i dosyć widoczne.

Reszta rodziny zresztą miała podobne obyczaje. Mały Krzysio, kuzyn Wojtka, zapytywał swoich zabieganych rodziców:
- Co dziś będziemy czytać na kolację?

Bez emocji więc przeczytałam dzisiejszy sms od Olgi:
„Mamo, tylko się nie śmiej… Karol właśnie, cóż, czyta przy jedzeniu…”

Berło oddane.
Pora wrócić do figury.

CXCIX

18 komentarzy

Och, och!…
Ula, z którą tak dzielnie walczyłyśmy o szlachetny minimalizm w naszych sylwetkach, stłamszona codziennością i przygnieciona nadmiarem zmartwień, opuściła mnie…

Wojtek podniósł głowę znad ekranu i rzekł melancholijnie:
- Poszła topić smutki w talerzu.

CXCVIII

33 komentarzy

Tomek któregoś piątku brał udział w kolacji, w towarzystwie kosmopolitycznym i wyrafinowanym kulturalnie, a także kulinarnie.
Długo trwały debaty na temat menu, wszyscy z całą celebrą oddawali się przyjemności doboru jedzenia i win. Ktoś zauważył, że Tomek nie zamówił żadnego mięsa.
Tomek nie jada mięsa.
Każdy, kto nie jada miąs, wie, jak nudne i nużące są dyskusje na ten temat.
Tomek więc, nie zastanawiając się wiele, powiedział:
- Religia mi zabrania!

Zapadło milczenie.
Zaintrygowani, przebiegali myślą wymogi religii swiata. Ktoś bąknął o fundamentalizmie… Ktoś z nowym zainteresowaniem spojrzał na niego… Tomek zaczął być podejrzewany o wyznawanie niszowych kultów…
No, ale ludzie bywali są oczywiście otwarci, tolerancyjni i dyskretni, wszystko więc potoczyło się dalej zwykłym trybem.

Opowiadając nam o tym, dodał:
- A zauważcie, działo się to u nas, w piątek. W piątek! Nikt tego w ogóle nie wziął pod uwagę.


  • RSS