zapiski-tesciowej blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2006

213

19 komentarzy

Staś wraca po dyżurze i natychmiast napada na niego mnóstwo spraw.
Dzwoni rodzina, dzwonią przyjaciele, którzy liczą, że doktor wyleczy ich przez telefon.
Nic z tego, to nie jest w jego zwyczaju. Solidna firma.
Olga wiedząc o tych dokuczliwych obyczajach /bo po nieprzespanej nocy i całym dniu pracy/ nieśmiało próbuje ratować Pawła zaocznie:
- Tato, Pawłowi noga dokucza…
Zmordowany Staś wypowiada się w krótkich, stanowczych zdaniach:
- Gdzie on jest?
- W pracy…
- Musi tu być przynajmniej noga.

212

8 komentarzy

Bibliotekę wam upaństwowią, śmiali się w zamierzchłych czasach, patrząc na nie wiem już ile tysięcy książek.
Klik
Poupychane wszędzie, w bibliotece właściwej /pięć metrów bieżących/ – w dwóch rzędach pionowo, i jeszcze powtykane w każda szparę. Albumy ze sztuką pościskane niemożliwie. Mała biblioteczka w sypialni z gdzieś czterystoma książkami medycznymi. Aha, szafka na ścianie z kaloryferem z dziecinnymi, czekającymi na wnuki –nie widać za firanką. W przedpokoju pod sufitem jakieś tam. Przy komputerze sterty nie wiadomo po co. W pokoju Wojtka ze dwie setki jego ulubionych. W kuchni lecą na głowę kucharskie. W ubikacji Garfield, poradniki i felietony. Plus książki czytane na bieżąco, porozkładane wszędzie, a każdy czyta oczywiście kilka naraz.

Trzeba by przeto przetrzebić, przedkłada Natalia.
Przetrzebić, nie zbeszcześciwszy, zastrzega Olga.
Trzeba by, rzekł pierwszy…cytuje Staś.
I tak przez długie lata.

Kiedy raz i drugi Wojtek zmuszony był iść do osiedlowej biblioteki po szkolna lekturę, bo w domu jest, ale nie wiadomo gdzie, powiedziałam „dosyć”.
Wszystkie książki zostały wyniesione… gdzie indziej, to znaczy poustawiane w wysokich stosach po kątach, i wstępnie brutalnie posegregowane. W osobnych stosach te, do których zamierzamy wracać, w kątach blisko drzwi wyjściowych inne.
Bardzo pouczające jest takie segregowanie.
Ileż nowych rzeczy dowiedzieliśmy się o sobie, ile ukrytych namiętności wyszło na jaw, ile uprzejmych kompromisów, ile rozbudzonych fascynacji, a ile rozczarowań osobą współsprzątacza…
Jak to, tyle literatury iberoamerykańskiej? Cortazar się nie sprawdził po latach, Marquez znakomity cały.
Patrząc sobie w oczy, wyszeptaliśmy , co myślimy o Żeromskim, a także o Hemingwayu…
Z ulgą wywaliliśmy zbierane kiedyś automatycznie i nic nie warte po latach /jako całość/serie wydawnicze PIW.
Wielotomowe encyklopedie przydadzą się może komuś, ale nie nam – jako źródło nieprzydatne, a śmiać się np. z kuriozalnych wiadomości historycznych zawartych w nich jeszcze nie umiemy.
Z licznych dubletów wybraliśmy pierwsze wydania, albo te w najlepszym stanie technicznym.

Te zostają, te do Wisły, te do Tygodnika Powszechnego, jak mówi – no
kto, pamiętacie?

Dyskusje pozostawiliśmy na długie wieczory kiedyś tam. Odkładaliśmy książki tylko te, co do których nie mieliśmy wątpliwości: żadnemu z nas się nie przydadzą.

Staś twierdzi:
- Nie mam już czasu na czytanie dobrych książek. Czytam tylko najlepsze.

/Ciąg dalszy, wobec takiej ilości książek, oczywiście nastąpi/

211

8 komentarzy

„Trup świnki w śmieciach, wnętrzności na półce”.
Taką oto wiadomość dostałam od Oli po powrocie do domu.
Nic, nic, oznaczało to tylko, że stłukła się moja gliniana skarbonka.

210

9 komentarzy

No owszem, to ważne jest gdzie indziej, nie tu.
Ale po roku prawie – zabrakło mi notatek z tego chwilowego, ulotnego. Obrazków pomagających mi lepiej zapamiętać zdarzenia, jakimi je widziałam, w chwili, kiedy się działy, czy też – przypominały.
A co tam, trochę dyscypliny mi nie zaszkodzi. Popiszę sobie trochę.


  • RSS