zapiski-tesciowej blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2007

225

9 komentarzy

Śnieg powinien zaczynać się gdzieś za Myślenicami, mówi mój sąsiad, oni tam w górach są przyzwyczajeni.
/Karolek, kochane dziecko, na widok śniegu za oknem zawołał z dużą ekspresją:
- Fuj, fuj, fuj!/

Aby zmagać się z życiem i z jego wyzwaniami, muszę dojść do oplicy.
Ale nie mogę, bo jest otoczona wałem ze śniegu: z przodu jego autorem jest dozorca, odgarniający śnieg z chodnika w stronę krawężnika, zamiast na trawnik. Z tyłu wyrosła zaspa po bagażnik po przejechaniu pługa śnieżnego po jezdni. Oba boki samochodu są przysypane przez uprzejmych właścicieli sąsiednich samochodów, którzy zgarnęli śnieg ze swoich aut na moje /kto rano wstaje, itd/.

Nart ani łyżew nie zamierzam przypinać, jest mi wystarczająco ślisko bez nich.

Zaistniały bardzo dobre powody, żeby sobie wreszcie spokojnie poczytać.

224

13 komentarzy

dziadek5et.jpg Dzień Dziadka
a moja pierwsza laurka od wnuka, z jego własnoręcznym podpisem – z zeszłego roku

223

13 komentarzy

Moja mama /która na zajęciach jogi staje na głowie – ale tylko przy ścianie, zaznacza, i która niedawno nauczyła się pływać crawlem / za każdym razem, kiedy przypomina sobie, że jej córka jest babcią, parska śmiechem. Trochę dziwnie się wtedy czuję. Co jest, w końcu sama jest prababcią mojego wnuczka.
Wszystkim się tym chwali, ale oczekuje wyrazów niedowierzania.
Dzieci moje popatrują na mnie z podejrzaną powagą, i gryzą wargi, mówiąc Karolkowi na przykład:
- Idź do babci…

No nie jestem ja serio traktowaną.

Przynajmniej Karolek mówi do mnie pięknie i z uczuciem:
- Babiii…

Ale właściwie jak mam wymagać od innych poważnego traktowania, skoro sama jeszcze nie bardzo się oswoiłam z tym babciowstwem?

Skoro za każdym razem, gdy dzwoniąc do drzwi Olgi i Pawła słyszałam „Zobaczmy, Karolku, kto to do nas przyszedł? Chyba babcia Beatka?”, odwracałam się i patrzyłam, co za cholerna babcia Beatka za mną znowu stoi?

Skoro zapytana niedawno:
– Cóż tam będziesz porabiać w Dzień Babci? – odpowiedziałam spontanicznie, stojąc w przymierzalni:
- Na razie mierzę nową bieliznę na Dzień Dziadka!

Swoją drogą, kokieteria w naszej rodzinie gładko przechodzi z prababci na babcię.

222

17 komentarzy

Staś przyniósł do domu torbę z oriflame i wysypał produkty na stół.
No… Dziwne jakieś…
Wyraźnie przebrane, jakieś reklamowe opakowania, dezodoranty do stóp/!?/, maseczki, przypadkowe odżywki, byle jakie mydełka…
- Skąd to przyniosłeś, na miłość boską?!
- A… kupiłem u takiej jednej… stała sobie w przejściu… Taka zmarznięta!

Hm. Pewnie ledwo co na sobie miała.

- Garnęła się tak do człowieka- powiedział i popatrzył gdzieś w dal.
- Bidulka….- dodał rzewnie.

Cholera.
Pierwszy śnieg robi z niektórych Andersenów, doprawdy.

221

3 komentarzy

Natalia i Tomek wylecieli z Paryża 31 grudnia, o 23, do Buenos Aires.
Czyli pod włos.
Oznaczało to nieustający toast za toastem na co chwilę nadchodzący nowy rok…
Ale jeżeli pilot zaczął lecieć tak trochę zygzakiem, w celu utrzymania kursu oczywiście, to co? To byli na zmianę to w nowym roku, to w starym, czyż nie?
Czy tylko mi się tak zdawalo, kiedy trzymałam szklaneczkę pysznego grzanego wina, co to go Olga przyrządziła na sylwestrowy wieczór?


  • RSS