zapiski-tesciowej blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2007

Mama wysłała SMS-a z prośbą o zamieszczenie.
wyjechalam do spa. Glownie leze. Moze jak wstane i wroce, napisze co mozna zrobic do jedzenia wylacznie z roslin.

228

12 komentarzy

Tak mi się nasuwa przed oczy obrazek z moich lat szkolnych, w związku z różnymi śmiesznymi poczynaniami oświatowymi.

W moich licealnych latach, w latach 70, tramwaj nr 2 koło ósmej rano zgarniał uczniów Liceum Sztuk Plastycznych oraz Liceum Nowodworskiego.
Obserwowaliśmy z litością i zgrozą wysiadających pod filharmonią uczniów nowodworka, w mundurkach z marynarskim kołnierzem.
Nieszczęśnicy z kolei z zainteresowaniem oglądali nasze bloki rysunkowe. Nic dziwnego – naszą ambicją było, aby w miarę możliwości były niepodobne do niczego, tak jak i torby na książki.

My zresztą także byliśmy ograniczeni w możliwościach ekspresji wyglądu: było się zmuszonym chodzić na granatowo, więc kolorowy do nieprzytomności, lakierowany, obszyty futrem itp. blok łamał monotonię ubioru. Podręczniki i zeszyty należało nosić w czymkolwiek: w chlebaku, obwiązane rzemykiem, w futerale skrzypiec, pod pachą, a w skrajnym przypadku, porozkładane w potrzebnych fragmentach po kieszeniach.

Uczniom liceum plastycznego wypadało też mieć, jeżeli już, własnoręcznie zrobioną tarczę. Urzędowa była czerwona, z wyhaftowanymi złotą nicią literami LSP, lub tańsza, z plastikowym nadrukiem.
Tarcze w trybie awaryjnym robione były na kolanie z papieru, przed wejściem do szkoły, gdzie krótkowzroczna dyrektorka /zamiast woźnego/ te tarcze, a raczej ich obecność, sprawdzała.
Tarcze autorskie, bardziej solidne oczywiście przestaliśmy robić, kiedy zorientowaliśmy się, że spotyka się to z cichą aprobatą dyrekcji.

Młodzież bowiem miała się buntować na poziomie dupereli.

Uważajcie pilnie na problemy zastępcze.

227

10 komentarzy

Karol ma 20 miesięcy i gada jak najęty. Do telefonu przedstawia się „Karol Gaduła-Ma/…/owski”…
Ma mnóstwo oczywistych i zaskakujących zalet, omawianiem których nie będę obrażać Waszego poczucia rzeczywistości. Po ludzku mówiąc, i tak mi nie uwierzycie, jaki jest wspaniały.
Zachęceni jego zaletami, jego rodzice, mimo trudnych warunków mieszkaniowych, podjęli roboty prokreacyjne.
I oto od paru tygodni moja córka znów nas cieszy tym specjalnym blaskiem urody, Paweł chodzi rozradowany, a mój wnuczek mówi o sobie z dumą:
-Jestem Karol PROTOTYP-Ma/…/owski!

226

11 komentarzy

Siedzę sobie przy komputerze i majstruję przy YouTube. Znalazłam coś tam śmiesznego i wołam zadowolona do zięcia :
- Popatrz tylko, Paweł, co ściągnęłam dla ciebie!
A Olga, do której tylko doleciało, że coś ŚCIĄGAM, nie wierząc własnym uszom i bojąc się spojrzeć na mnie, wyjąkała tylko:
- Yyyyyy…mamo???!!!


  • RSS